psav zdjęcie główneTaką zmianę, której obawiali się pracodawcy, rząd sprytnie i bez oddzielnych konsultacji wprowadził do nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, która wejdzie w życie w listopadzie 2019 r. Przedstawiciele firm są zaskoczeni i rozczarowani. Cieszyć mogą się za to pracownicy. Nowe przepisy w praktyce o połowę skrócą czas oczekiwania na powrót do firmy po bezprawnym zwolnieniu, a więc urealnią ochronę zatrudnionych. Dziś z powodu długotrwałości procesów sądowych często jest ona fikcyjna. Zwolnieni niezgodnie z prawem (w tym ci szczególnie chronieni, np. kobiety w ciąży) mogą wrócić do firmy dopiero na podstawie prawomocnego wyroku, czyli najczęściej po postępowaniach przed dwoma instancjami. Średni czas trwania sprawy z zakresu prawa pracy przed sądem rejonowym w 2018 r. wyniósł 8,7 miesiąca, a przed okręgowym – 12,4 miesiąca. W przypadku bezprawnie zwolnionych ma to szczególnie negatywne znaczenie – sądy rzadziej decydują się na ich przywrócenie do pracy, bo po kilku latach często w firmie nie ma już stanowisk, na których byli zatrudnieni lub powrót byłby nieracjonalny (wtedy otrzymują oni jedynie odszkodowanie). Ta fikcyjność walki o etat mogła zniechęcać pracowników do dochodzenia swoich roszczeń. W 2012 r. do sądów rejonowych wpłynęło 14,1 tys. spraw dotyczących wypowiedzenia umowy o pracę i 5,8 tys. dotyczących dyscyplinarek. W 2018 r. było ich już tylko odpowiednio 5,5 tys. i 3,8 tys.>>> CAŁY TEKST W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU DGP