psav zdjęcie główneW poniedziałek w Narodowym Banku Polskim przedstawiono styczniowy raport Banku Światowego „Global Economic Prospects”. Wynika z niego, że globalne tempo wzrostu PKB w 2019 r. spadło do 2,4 proc. wobec 3 proc. rok wcześniej. W Polsce wyniosło 4,3 proc., a w tym roku spadnie do 3,6 proc., podczas gdy na świecie wyniesie 2,5 proc.
Przedstawicielka NBP zaznaczyła, że stabilizacja globalnego wzrostu gospodarczego na poziomie z zeszłego roku nie byłaby dla Polski złym wynikiem. Jak zauważyła, polska gospodarka jest relatywnie dobrze zbalansowana w porównaniu z innymi gospodarkami rynków rozwijających się. Największe zagrożenia dla niej wynikają z czynników zewnętrznych.
„Jeżeli zmaterializuje się scenariusz, że globalny wzrost gospodarczy ustabilizuje się w tym roku, będzie to oznaczać, że przewidywane spowolnienie polskiej gospodarki będzie kontynuowane w sposób stopniowy i łagodny” – powiedziała. Jak dodała, fakt że polska gospodarka jest relatywnie zrównoważona, pozwoli jej graniczyć ryzyka spowolnienia.
BŚ przewiduje w raporcie, że w 2021 r. PKB wzrośnie o 3,3 proc., w 2022 r. o 3,1 proc. Prognozy są zbieżne z październikowym raportem.
Ekonomiści Banku Światowego oceniają, że tempo wzrostu światowej gospodarki jest stosunkowo niskie. Ich zdaniem głównymi czynnikami ryzyka dla światowej gospodarki są: konflikty w handlu międzynarodowym, zawirowania na rynkach finansowych, niechęć do ryzyka oraz liczne napięcia geopolityczne.
Według BŚ znaczące osłabienie tempa wzrostu produktywności oraz wzrost zadłużenia są szczególnie widoczne wśród gospodarek wschodzących i rozwijających się. Dodano, że głównymi wyzwaniami dla nich są wzmocnienie fundamentów makroekonomicznych, usprawnienie polityki podatkowej i poprawa klimatu dla biznesu, dążenie do integracji handlu oraz odbudowa wzrostu produktywności przy zapewnieniu ochrony najuboższych.
W latach 2019 i 2020 BŚ przewiduje globalny wzrost PKB na poziomie odpowiednio 2,4 proc. i 2,5 proc., w tym dla: USA – 2,3 proc. i 1,8 proc., dla strefy euro – 1,1 proc. i 1,0 proc., Japonii – 1,1 proc. i 0,7 proc., Chin – 6,1 proc. i 5,9 proc. W porównaniu do prognoz z czerwca 2019 r. oznacza to w każdym przypadku, oprócz Japonii, obniżenie prognozy wzrostu. >>> Czytaj też: Siedzimy na beczce prochu? Poważny kryzys gospodarczy jest coraz trudniejszy do uniknięcia