psav zdjęcie główneVan den Brandt chce, aby Bruksela stała się strefą, w której od 2021 r. samochody będą mogły poruszać się z maksymalną prędkością 30 km na godz. z wyjątkiem głównych dróg, na których obowiązywałoby ograniczenie prędkości do 50 km na godzinę. Policja ma również skuteczniej niż obecnie egzekwować ograniczenie prędkości.
„Le Soir” pisze, że Van den Brandt chce z bezpieczeństwa na drogach uczynić priorytet swojej polityki. Ma to być odpowiedź na dużą liczbę wypadków na drogach w stolicy, a w szczególności wypadków, w których poszkodowani są rowerzyści; w pierwszej połowie 2019 r. było ich o 16 proc. więcej niż rok wcześniej.
„Strefa 30” ma być dokładnie kontrolowana, a kierowcy, którzy nie będą przestrzegać nowego limitu, będą karani. W tym celu miasto zamierza zamontować nowe radary i ulepszyć te już istniejące. Dwukrotnie ma zostać także zwiększona liczba pracowników w regionalnym centrum kar. W efekcie „moce przerobowe dotyczące mandatów wzrosną z 200 tys. do 350 tys. (mandatów) rocznie”.
„Jeśli spojrzymy na statystyki, zobaczymy, że w przypadku pieszego potrąconego przez samochód jadący z prędkością 50 km na godz. prawdopodobieństwo, że zginie, wynosi 80 proc. Jeśli jednak samochód porusza się z prędkością 30 km na godz., pieszy ma 80 proc. szans na przeżycie” – tłumaczy Van den Brandt cytowania przez publicznego nadawcę VRT.
Jak dodaje, po wejściu w życie nowych regulacji w Brukseli każdy kierowca będzie musiał wiedzieć, że – o ile nie zaznaczono inaczej – nie może przekroczyć prędkości 30 km na godz. „To przeciwieństwo obecnego stanu, gdy (limit) 30 km na godz. jest wyjątkiem” – wskazała.>>> Czytaj też: Mur nierówności dzieli Niemcy. Systemowe spajanie dwóch połówek kraju wciąż trwa