psav zdjęcie główneAwantura na lewicy. Poszło o panią.O mnie?Niech pani nie udaje. Dlaczego nie ma pani na listach SLD?Wszyscy twierdzą, że to osobista decyzja Włodzimierza Czarzastego, bo bliższa jego sercu jest Anna Maria Żukowska. I co z tego? Polityka to polityka.Cóż, panie redaktorze, mężczyźni w kryzysie wieku średniego robią różne rzeczy. Jak widać, każdy Kazimierz ma swoją Izabel.To Włodzimierz, nie Kazimierz.Imiona inne, casus podobny.To bardzo daleko posunięte aluzje, ale skoro pani chce to powiedzieć…Ale nie chcę tego tematu rozwijać, choćby ze względu na szacunek dla żony pana Czarzastego, kobiety mądrej, ciepłej i z klasą.A teraz to Miller z Żukowską drą koty.Najpierw to rzeczniczka SLD Anna Maria Żukowska napisała, że Leszek Miller ją krytykuje, bo ona jest jego osobistym wrogiem. Na co Miller się odciął: „To nieprawda, że pani Żukowska jest dla mnie osobistym wrogiem. Nikim dla mnie nie jest. Jak Ziobro”.I w tle pani.Leszek Miller stanął w mojej obronie, pisząc, że to ja powinnam kandydować, nie Żukowska.Dlaczego SLD nie wpuścił pani na listy?Bo mogłabym się do Sejmu dostać.To źle? Chyba o to chodzi.Nie Włodzimierzowi Czarzastemu, który nie chciał, by z Warszawy kandydowała Jaruzelska, Piekarska i Waniek. Wypchnął wszystkie kobiety ze znaczącymi nazwiskami.Jaki miał w tym cel?Chodziło o to, by nikt nie robił konkurencji faworyzowanej przez niego i promowanej za wszelką cenę dwójce na liście, Annie Marii Żukowskiej. A każda z nas mogłaby ją przeskoczyć.>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ