psav zdjęcie główne„Myślę, że to może trochę uśmierzyć gniew i ograniczyć na razie przemoc, ale raczej nie powstrzyma ludzi przed wychodzeniem na ulice. Teraz protestujący będą potrzebowali czasu, by przetrawić tę informację i przystosować swoją strategię” – powiedział Yuen.
„Ich główny slogan brzmi: +pięć postulatów, każdy jeden z nich+, więc będą dalej walczyć o pozostałe, zwłaszcza biorąc pod uwagę przemoc ze strony policji i żądanie powołania komisji śledczej” – dodał politolog, który wraz z innymi hongkońskimi naukowcami przeprowadził wcześniej szeroko zakrojone badanie ankietowe wśród demonstrantów.
Ankiety wykazały, że od drugiej połowy lipca uwaga protestujących w coraz większym stopniu skupiała się na działaniach policji. „Przy doniesieniach o nadużywaniu władzy przez policję z ostatnich kilku tygodni protestujący raczej nie zrezygnują, chyba że rząd im na to odpowie” – wskazał Yuen.
Po trzech miesiącach masowych protestów szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam ogłosiła w środę, że wycofa wywołujący olbrzymie niezadowolenie społeczne projekt zmian prawa ekstradycyjnego, który przewiduje m.in. możliwość odsyłania podejrzanych do Chin kontynentalnych.
Lam powiedziała w wystąpieniu telewizyjnym, że rząd formalnie wycofa projekt, „by w pełni rozwiać obawy społeczeństwa”, gdy lokalny parlament wznowi w październiku pracę po letniej przerwie. Nie przychyliła się jednak do pozostałych czterech żądań zgłaszanych przez protestujących.
Domagają się oni powołania niezależnej komisji śledczej w sprawie działań rządu i policji, uwolnienia wszystkich osób zatrzymanych w związku z protestami, wycofania wobec nich określenia „zamieszki” oraz demokratycznych wyborów władz Hongkongu.
„Wycofanie projektu to tylko jeden z pięciu kluczowych postulatów. Myślę, że protesty będą wciąż się odbywały, ale być może na mniejszą skalę i z bardziej pokojowym nastawieniem” – powiedział PAP jeden z umiarkowanych protestujących z Hongkongu, przedstawiający się imieniem Edward. Dodał, że weźmie udział w dalszych demonstracjach.
„To nie jest koniec ruchu. Sposób, w jaki rząd i policja radzą sobie z całym ruchem sprzeciwu wobec tego projektu ujawnił głęboko zakorzenione zło tego reżimu (w Hongkongu), oraz tego w Pekinie” – dodał Edward.
„Myślę, że naszym ostatecznym celem jest zmuszenie rządu do wznowienia reform politycznych, aby Hongkończycy mieli możliwość powszechnego głosowania. Zasługujemy na lepszy ustrój polityczny i lepszy rząd. I zasługujemy na prawdziwą sprawiedliwość” – zaznaczył mężczyzna.
W swoim środowym wystąpieniu Lam przyznała, że powszechne wybory faktycznie są celem określonym w hongkońskiej minikonstytucji, ale powtórzyła stanowisko jej rządu, że dyskusje na ten temat „muszą być prowadzone w ramach prawnych, w atmosferze sprzyjającej wzajemnemu zaufaniu i zrozumieniu oraz bez dalszego polaryzowania społeczeństwa”.
Oceniła również, że niezależna komisja śledcza, jakiej żądają demonstranci, nie jest potrzebna, ponieważ zażalenia na działalność policji może skutecznie rozpatrzyć Niezależna Policyjna Komisja Skarg (IPCC) – cywilny organ, podlegający bezpośrednio szefowi administracji Hongkongu. Zapowiedziała, że rząd poważnie potraktuje zalecenia ekspertów komisji.
W 2014 roku setki tysięcy Hongkończyków zablokowały centrum miasta na 79 dni, domagając się pełnej demokracji. Władze odrzuciły jednak ich żądanie, a Lam, podobnie jak jej poprzednik, została wybrana na swoje stanowisko nie w głosowaniu powszechnym, lecz przez specjalny komitet elektorów, uznawany za lojalny wobec Pekinu.>>> Czytaj też: Polityczny zwrot akcji w Hongkongu. Tamtejsza giełda wystrzeliła w górę