psav zdjęcie główneW spotkaniu brali udział przedstawiciele warszawskiego ratusza, a także dyrektorzy szpitali wojewódzkich, powiatowych i miejskich.
Zdaniem marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika konferencja nie jest wcale ostrzeżeniem, ale w tej chwili „krzykiem rozpaczy”. Według niego jeśli na początku kadencji nowy rząd nie zajmie się tym problemem, to służbę zdrowia czeka zapaść.
„Problemy narastają. Będąc na początku kadencji parlamentu, czas położyć temu kres. Ale bez radykalnych kroków nie uda się tego zrobić” – powiedział Struzik. Jednym ze sposobów systemowego wsparcia sektora zdrowia, jego zdaniem, byłoby podniesienie składki zdrowotnej o 2 pkt. proc. z obecnych 9 proc.
„Bez skokowego wzrostu składki o 2 proc. nie opanujemy tej sytuacji i grozi nam olbrzymi problem” – stwierdził Struzik i zaznaczył, że w ochronie zdrowia rośnie związana ze wzrostem inflacji presja płacowa i kosztowa. „Jeśli weźmiemy też pod uwagę spadek dochodów samorządów, to konsekwencja jest taka, że nie ma już z czego dopłacać” – dodał.
Samorząd województwa prowadzi 26 podmiotów leczniczych. Nadzoruje je, ale nie ma wpływu ani na wysokość kwot, które wpłyną z NFZ do szpitala, ani na zasady, według których szpital ma realizować swoje zadania.
Marszałek podkreślił, że zarządzanie szpitalem przez dyrektora placówki sprowadza się obecnie do dzielenia biedy i gaszenia pożarów. Jego zdaniem rządzący przerzucili odpowiedzialność finansowania szpitali na samorządy. Dlatego też urząd skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o sprawdzenie konieczności pokrywania przez samorządy ujemnego wyniku placówek. Dodał, że takie rozwiązanie jest możliwe jedynie wtedy, gdy wskaże się źródła finansowania.
„Jeśli przerzuca się odpowiedzialność na samorządy za zdrowie i edukację i oczekuje się, że weźmiemy ten ciężar podwyżek, to w zamian oczekujemy od parlamentu i rządu zwiększenia udziału w podatkach” – wyjaśnił.
Nakreślając sytuację szpitali, uczestnicy konferencji wskazywali na problem niedofinansowania świadczeń, nieadekwatnie ustalonych, zbyt niskich ryczałtów dla szpitali, presji płacowej, lawinowo rosnących cen produktów i usług, deficytów kadrowych, wydłużających się kolejek do specjalistów, odkładania zabiegów, obciążenia oddziałów ratunkowych i rosnących długów szpitali.
Eksperci zaznaczyli, że zdecydowana większość podmiotów leczniczych, w tym po raz pierwszy w 2018 r. stacje pogotowia ratunkowego, wykazało stratę. Na Mazowszu samorząd w zeszłym roku na pokrycie strat SPZOZ w roku 2017 przeznaczył 15,3 mln zł i kolejnych 12,7 mln zł na pokrycie strat w spółkach. W 2019 r. będzie to odpowiednio 28,5 mln zł i 37 mln zł. Jak wynika z dalszych szacunków, zadłużenie tylko marszałkowskich szpitali na Mazowszu wzrosło do 870 mln zł w tym roku z 780 mln zł w 2018 r.
Podobnie sytuacja wygląda i w innych regionach. Strata SPZOZ-ów samorządu województwa dolnośląskiego w 2017 r. wynosiła 16 mln zł, a w 2018 r. – 35,4 mln zł. Podobne tendencje były w innych regionach. W woj. śląskim w 2017 r. było to 20,3 mln zł, a w 2018 r. – 40,9 mln zł. Z kolei w woj. podkarpackim strata SPZOZ-ów w 2017 r. wyniosła 427 tys. zł, a w 2018 r. – 6,6 mln zł.
Według ekspertów w bardzo trudnej sytuacji są także szpitale wysokospecjalistyczne zakwalifikowane do podstawowego systemu szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej z poziomu ogólnopolskiego. Jednym z przykładów może być Wojskowy Instytut Medyczny, którego strata netto w 2018 r. była blisko trzykrotnie wyższa niż w 2015 r.
Problemy nie ominęły również miejskich szpitali. Zastępca prezydenta Warszawy Maciej Rabiej zaznaczył, że rząd pokrył ich straty za rok 2017 r. w kwocie 3 mln zł, za 2018 rok w kwocie 7,6 mln zł. Wyraził też obawę, że ten rok przyniesie jeszcze gorsze wyniki. „Mamy świetną kadrę zarządzającą szpitalami, świetny personel, ale rośnie presja płacowa. W tej chwili system nie pozwala funkcjonować szpitalom bez strat” – zauważył.
Zdaniem członka zarządu województwa mazowieckiego Elżbiety Lanc pieniądze te samorząd powinien przeznaczać na inne cele – rozwój, programy zdrowotne, inwestycje, a nie na ratowanie tragicznej sytuacji szpitali. Zaznaczyła, że mazowieckie szpitale są wyposażone w najlepszej jakości sprzęt specjalistyczny, ale nie jest on w pełni wykorzystywany z powodu trudnej sytuacji w służbie zdrowia.>>> Czytaj też: Sąd po stronie kobiet i przeciwko ZUSowi