psav zdjęcie głównePowinniśmy się cieszyć z tego, że Ursula von der Leyen zaoferowała nam tekę komisarza ds. rolnictwa?
Kraje naszego regionu nie mają na swoim koncie większych osiągnięć po ostatnim rozdaniu najwyższych stanowisk w UE. Teki komisarzy były dla nich ostatnią szansą na uzyskanie narzędzi wpływu na unijną politykę. Mamy w sumie trzech wiceszefów Komisji Europejskiej z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym jednego wiceprzewodniczącego wykonawczego Valdisa Dombrovskisa z Łotwy (gra podwójną rolę: oprócz sprawowania funkcji komisarza ds. usług finansowych koordynuje też sprawy gospodarcze – red.). Teka rolnictwa jest ważnym dla Polski obszarem. Przyszły komisarz będzie miał jednak do przekazania społeczeństwu trudne informacje. Problemy klimatyczne to temat, który zaczyna dominować w UE i będzie miał wpływ także na politykę rolną. Można się spodziewać w tej dziedzinie bolesnych decyzji.
Chodzi np. o cięcia we wspólnej polityce rolnej?
Cięcia są postulatem wysuwanym od bardzo wielu lat i komisarz ds. rolnictwa będzie musiał się z nim zmierzyć. Ale przede wszystkim należy spodziewać się skierowania znacznie większej części budżetu niż dotychczas na tzw. zielone cele.
W ramach teki rolnictwa?
W całej Komisji. Nie ma osobnego instrumentu wspierania działań klimatycznych. Prawdopodobnie wydatki na te cele będą stanowić 25 proc. wszystkich programów w ramach budżetu UE. Ale mnożą się też propozycje przesunięcia np. środków z polityki rolnej, przyznawanych krajom członkowskim „w kopertach”, do centralnie rozdzielanych funduszów na ambitne cele środowiskowe. Czyli o część pieniędzy trzeba będzie teraz konkurować z innymi. Komisarz ds. rolnictwa z jednej strony będzie musiał stawić czoło propozycjom cięć budżetowych, z drugiej zaś zareagować na plany wydawania coraz większych pieniędzy na działania klimatyczne. Trzeba będzie szukać funduszy dla wsi także gdzieś indziej. To wymaga wyobraźni i nowego podejścia. Widzę w tym wielkie wyzwanie, ale również szansę dla wszystkich, którzy zajmują się rolnictwem. Do tej pory Europejski Bank Inwestycyjny przeznaczał ok. 28 proc. swoich funduszy na projekty związane z klimatem. Teraz ma to być 50 proc. Inny przykład: hodowla bydła odpowiada za ok. 8 proc. emisji dwutlenku węgla, co do niedawna mało kogo interesowało. Teraz, kiedy cele klimatyczne stają się priorytetami UE, stało się to nagle dużym problemem. Patrząc z polskiej perspektywy, im szybciej nauczymy się pozyskiwać fundusze na cele związane z ochroną środowiska na terenach wiejskich, tym lepiej poradzimy sobie z kompensowaniem możliwych strat.
Czy w tej kadencji europarlamentu jest realna szansa, że przeciętne dopłaty dla polskich rolników wzrosną do poziomu średniej europejskiej?
Zakładane cięcia na politykę rolną są stosunkowo niewielkie w porównaniu z redukcją budżetu na politykę spójności. Będziemy się nadal zbliżać do średniej, ale głównie dlatego, że dopłaty dla bogatszych krajów będą obcinane bardziej niż nasze.Marek Prawda – od 2016 r. dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. W
latach 2012–2016 stały przedstawiciel RP przy Unii Europejskiej.
Wcześniej był ambasadorem RP w Szwecji i Niemczech.Cały wywiad przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP